Co przez miesiąc robiłam w Chinach?

Co przez miesiąc robiłam w Chinach?

Przez miesiąc w Chinach robiłam polski festiwal :). Było to już kilka miesięcy temu, więc niestety nie są to wrażenia na świeżo.

Pracowałam tam przy organizacji ogromnego wydarzenia promującego polską kulturę pt. Polish Cirlces of Art in China.

Dużo się tam działo: wystawa polskiego plakatu, pokazy filmów (9) i koncerty w całych Chinach. Wystawa i pokazy filmów odbywały się w Pekinie, gdzie przez 3 tygodnie mieszkałam w bardzo przyjemnym (po oswojeniu pierwszych wrażeń) hutongu z fajną okolicą.  To była dzielnica z lekkim zabarwieniem hipsterskim, był więc fajny miks starego z nowym. Dużo fajnych knajpek i butików. Kiedy znudziło nam się chińskie jedzenie tam można było znaleźć pizzę i humus. No i to czego w prawdziwych Chinach brakuje najbardziej: kawa i wino.  To tu – stacja metra Lama Temple:

zrzut-ekranu-2017-02-15-18-05-41

„Powietrze niezdrowe”- tak podają na prognozie pogody w razie zagrożenia. Często nosiliśmy maski. Było fajnie na krótką metę, ale Pekin jest niestety fatalny do życia.  Samochodem można jeździć tylko co drugi dzień (parzyste lub nieparzyste zakończenie numeru rejestracji), a i tak są wielogodzinne korki nawet w weekendy. Wybierałam metro, bo nie dawałam rady urzerać się po polsku z chińskimi taksiarzami. Angielskiego i tak nie znają, więc  kłotnie były po polsko – chińsku :).  Niestety nie miałam roweru, a drogi rowerowe są tam jak autostrady. No i puste, bo pekińczycy wolą siedzieć w korkach.

Nasz hutong:

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

Po 3 tygodniach ruszyłam razem z muzykami w tourne po Chinach. Najpierw towarzyszyłam Kwadorfonikowi, potem Wojtkowi Konikiewiczowi i jego trio, na końcu Dagadanie. Niestety życie w trasie to nie bajka. Byłam miastach: Tianjin, Datong, Yangzhou, Wuqiang, ale tylko niektóre z nich widziałam. Gdzieniegdzie był tylko koncert i jazda dalej, gdzieniegdzie tylko koncert i nocleg. Czasem jednak udało się coś zobaczyć.

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

 

Słowo o internecie: kiedy jedziesz do Chin do pracy to jest masakra.  Chiński rząd ostatniego lata jeszcze bardziej przykręcił kurek.  Kiedy byłam tam 2 lata wcześniej spokojnie używałam VPNa. Teraz VPNy też już prawie nie działają. Facebook jeszcze jako tako daje radę,  ale tylko późno w nocy. Najgorsze jest przesyłanie plików. Jest problem nawet żeby pobrać większego pdf. Z plikami przerzuciliśmy się na Skype, bo tego zdaje się jeszcze nie blokują. Znakomicie działa za to Facetime i wszystko co Apple’a. Chińczycy kochają Apple’a.

Na szczęście udało się znaleźć chwilkę na zwiedzanie. Regularnie też chodziliśmy do aptek, gdzie pokazując na migi kupowaliśmy specyfiki chińskiej medycyny. Nie zabrakło też dziwnego jedzenia: to na dole to język kaczki – nie przełknęłam.

 

Poprzednia turystyczna wizyta:

https://miladybea.wordpress.com/2014/10/24/pekin/

 

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s