Ukraina za jeden uśmiech cz.2 – Lwów

Ukraina za jeden uśmiech cz.2 – Lwów

Nie mogę wręcz uwierzyć, że dopiero teraz, po 36 latach swojego życia, dotarłam do Lwowa. Pochodząc z płd. Lubelszczyzny miałam tam przecież tyle samo kilometrów co do Warszawy i Krakowa. Kiedyś miałam nawet zaplanowany wyjazd samochodem, ale zniechęciliśmy się problemami na granicy.

Tym razem problemów nie było, ale czekało się długo. W całej tej naszej podróży przekroczyliśmy 6 granic w 2 tygodnie, ale ta: polsko – ukraińska była najbardziej uciążliwa w obie strony. A to z powodu „mrówek” czyli drobnych przemytników papierosów i spirytusu, którzy mają jakies dziwne i niezrozumiałe strategie i sztucznie robią kolejki, powodują szczegółowe kontrole i korumpują. Czekając tam przez ok. 4 godziny poznaliśmy niektórych z nich i doradzili nam, żeby dla świętego spokoju włożyć do paszportu 10 hrywien. To ok. 2 zł. Tak, dałam 2 zł łapówki….

Na Ukrainie zachodniej były 2 takie momenty, że nie mogłam uwierzyć, że to się dzieje naprawdę. 1. Zwiedzając kawał świata nigdzie nigdy nie zdarzyło mi się spać w takich warunkach jak w miasteczku Kovel. Prosto z drogi zapytaliśmy przechodzącą dziewczynę o hotel. Wskazała, zaprowadziła, opowiedziała o swoich studiach reżyserskich w Kijiowie. Nie było powodu, żeby jej nie wierzyć. Nie zamieszczę zdjęć hotelu przez szacunek dla Ukraińców. Podsumowując: hotel pobudowany gdzieś na początku lat 60 na pewno nigdy nie przeszedł żadnej rewitalizacji.

2. Drugim totalnym zaskoczeniem była droga Łuck – Lwów. Znajomy  z Łucka mówił, żeby nie jechać tamtędy, pomimo tego, że GPS nalegał. Nie posłuchaliśmy go, bo mieliśmy interes po drodze właśnie na tej trasie. Nie wierzyliśmy, że może to wyglądać aż tak źle. Zdjęcia zamieszam poniżej. Chciało na m si płakać. Dodam tylko, że brak asfaltu na poziomie ok 90% ciągnął sie przez jakieś 100 km, a obok właściwej drogi, wzdłuż pola gdzieniegdzie samochody jeździły po ubitej ziemi. To było o wiele bardziej wygodne. Powiem krótko: draństwo i złodziejstwo.

Wreszcie Lwów i wygodny hotel w centrum starego miasta. Nie ma sensu dużo o tym pisać. Jest tam po prostu pięknie, swojsko – polsko, wszystko odrestaurowane. Weekend we Lwowie – na pewno zawsze warto i są też tam lepsze drogi dojazdowe niż ta nasza.

Następny przystanek – Odessa.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s