Wycieczka do Czarnobyla, czyli dark tourism

Jednym z niewielu miejsc w Europie, gdzie w ten długi majowy weekend był upał była Ukraina. Byłam tam pierwszy raz i na pewno jeszcze wrócę. Odwiedzone tym razem miejsca to: Kijów oraz tzw. Zona, czyli miasteczko Czarnobyl, miasto Prypeć oraz elektrownia Czarnobyl. Była to jedna z najbardziej niesamowitych podroży jakie odbyłam z życiu.

Ta trochę ekstremalna turystyka nosi miano dark tourism i stawiana jest w jednym rzędzie z np. zwiedzaniem Oświęcimia. Daje niesamowite wrażenia i dużo do myślenia, kształci jak żadna inna turystyka.

Rzadko wyjeżdżam na zorganizowane wycieczki – ostatnio chyba 5 lat temu do Sankt Petersburga – ale kiedy jadę jestem zwykle zadowolona. Tym razem nie za bardzo był wybór, bo do Zony można wjechać tylko ze specjalnym przewodnikiem, z grupą. W Kijowie w sumie byliśmy tylko przy okazji, ale naprawdę było warto i żałowałam, że nie zostajemy tam dłużej.

Do Zony wyjeżdża się rano z Kijowa, a podróż trwa ok. 2 godzin. Pierwszy przystanek i pierwszy szlaban: przywitanie naszej przewodniczki – uroczej, młodej, lokalnej dziewczyny, identyfikacja i wjazd do tzw. strefy 30 km – ogrodzonego terenu dookoła elektrowni, w którym mieści się niegdyś 10 tys. miasteczko Czarnobyl, od którego nazwę przyjęła elektrownia. W tej chwili zamieszkuje je ok. 8 tys. pracowników tego terenu, którzy co 15 dni na 15 kolejnych dni muszą opuszczać strefę. Pracownicy administracji co 4 dni, na 4 dni.

Następny przystanek to właśnie miasteczko Czarnobyl – po ukraińsku znaczy piołun. Nie ma tam mieszkańców, ale ulice wyglądają bardzo ładnie. Obielone krawężniki i drzewa i scena na głównym placu obok pomnika wszystkich wysiedlonych z okolicy wiosek zdradzają, że 2 dni temu odbywały się tu uroczystości 26 lecia wybuchu reaktora, a za chwilę będzie 1 maja oraz 9 maja – dzień zwycięstwa. Od czasu do czasu przejeżdża jakaś nyska lub inny samochód jak z tamtej epoki. Budynki administracyjne zadbane, ale przestarzałe, prywatne opuszczone i zarośnięte. Na głównym placu pomnik anioła Gabriela z Apokalipsy oraz znaki wszystkich wysiedlonych z terenu wiosek – chyba 180. Jedziemy dalej.

Clipboard02

2013-04-29 11.30.39

2013-04-29 11.24.45

2013-04-29 11.29.43

Kolejny punkt: szlaban w strefie 10 km. Przejeżdżamy po okazaniu dokumentów, a zatrzymujemy się dopiero kilka opuszczonych, porośniętych drzewami wiosek dalej. Wieś, gdzie wszystkie drewniane budynki, które szczególnie przyjmują promieniowanie, zostały zakopane, a pozostały tylko trzy murowane budynki, w tym przedszkole. Poniżej zdjęcia – pozostawiam bez komentarza.

Clipboard04

2013-04-29 12.13.25

Clipboard05

2013-04-29 12.15.49-2

2013-04-29 12.15.02

Następnie jedziemy do elektrowni. 4 reaktory, w tym ten jeden najsłynniejszy nr. 4, który nie wytrzymał eksperymentu. Zwykły ludzki błąd, niedopilnowanie, brak przeszkolenia, wyłączenie odpowiednich trybów ostrzegawczych i tragedia wpływająca na życie setki tysięcy ludzi gotowa. Nie jestem w  stanie przytoczyć tych wszystkich smutnych historii, które tam słyszałam, bo musiałbym napisać książkę.  A było o strażakach, którzy gasili wybuch, o tym jak reaktor był sprzątany, jak zbudowano sarkofag do jego przykrycia, jak teraz jest budowany kolejny, kto za to płaci, jak i ile osób zginęło w czasie katastrofy… To był chyba najbardziej smutny moment całej wycieczki. Dookoła nas ciągle przechodzili robotnicy – to miejsce też nie wygląda na opuszczone.

Clipboard07

Kolejny przystanek to robiące największe wrażenie, wybudowane w 1970 roku miasto Prypeć. W momencie wybuchu miasto zamieszkiwało 50 tys. ludzi, ze średnia wieku 26 lat. W tej chwili zupełnie puste, zamknięte i walące się. Do miasta dojeżdża się Mostem Śmierci. Kiedy doszło do wybuchu ludzie z miasta pobiegli na most, skąd był dobry widok na elektrownie, żeby zobaczyć co się stało. Na nieszczęście akurat w tamtym kierunku wiał radioaktywny wiatr.

Clipboard08

Piękne szerokie aleje, nowoczesne budynki, szkoły, kino, teatr i wszystko co nowoczesne, socjalistyczne społeczeństwo możne potrzebować. Dla grupy wybrańców, najbardziej wykształconych ludzi z całego Związku Radzieckiego była to komunistyczna Ziemia Obiecana. Dla kraju wielka duma. Na mnie architektura miasta zrobiła ogromne wrażenie. Przejęta w tej chwili przez naturę jest jeszcze bardziej fascynująca.

2013-04-29 13.38.15

2013-04-29 13.07.23

Główny plac miasta:

2013-04-29 13.18.16

Szkoła:

2013-04-29 13.44.59

2013-04-29 13.46.10

Szkoła artystyczna:

2013-04-29 14.18.35

2013-04-29 13.48.47-1

2013-04-29 13.53.44

Ulice miasta:

2013-04-29 14.19.29

Hotel i dom kultury:

2013-04-29 14.21.16

2013-04-29 14.23.30

Sklep samoobsługowy:

2013-04-29 14.28.30

Wesołe miasteczko, które miało zostać otwarte 1 maja – kilka dni po wybuchu:

2013-04-29 14.38.57

Stadion:

2013-04-29 14.46.25

Clipboard10

Szkoła:

Clipboard12

Port rzeczny:

Clipboard15

Kino:

Clipboard17

Hotel:

Clipboard19

Główny plac:

Clipboard21

Wszystko gotowe na Święto Pracy 1 maja 1986 roku:

Clipboard23

Clipboard24

Teatr – wejście od sceny:

Clipboard25

Mieliśmy piękna pogodę, zgrana 15 osobowa grupę przyjaciół, przemiłą przewodniczkę. Nie byliśmy smutni ani zamyśleni, jak np. bywa na wycieczkach w obozach koncentracyjnych. Mieliśmy świetne humory, żartowaliśmy i byliśmy wszyscy zafascynowani tym co ujrzeliśmy. Początkowo lekko zdenerwowani rosnącym w pewnych miejscach na liczniku Geigera liczbami szybko zapomnieliśmy o jakimkolwiek zagrożeniu.

Co do promieniowania: w większości miejsc, nawet w strefie 10 km radioaktywność była na poziomie 0,3 – podobnie jest w Warszawie. Prypeć był jednak miastem uprzątniętym – warstwy gleby zostały tam zebrane i daleko zakopane, ulice i chodniki dokładnie umyte. Ludzie wierzyli, ze wrócą do tego miasta. Promieniowanie na najwyższym poziomie widzieliśmy w mieście przy studzienkach, którymi spływała woda po umyciu ulic. Bylo na poziomie 14-15μR/h. Podobnie było w lesie, na który powiał radioaktywny wiatr po wybuchu. Dla porównania promieniowanie, któremu jesteśmy poddawani podczas lotu w samolocie to poziom ok. 5-7, a w czasie zdjęcia rentgenowskiego ok 13. Nie twierdzę, że jest tam bezpiecznie, ale na pewno jest to ryzyko warte podjęcia.

Do Prypeci trzeba jechać w miarę szybko, bo wkrótce przestanie istnieć. Już w tej chwili ze względu na bardzo zły stan budynków oficjalnie nie wolno do nich wchodzić. Nieoficjalnie wiadomo jak jest. Widzieliśmy szkoły, teatr, kino, basen, mieszkania, port rzeczny i najsłynniejsze chyba wśród zdjęć z Prypeci wesołe miasteczko, które nie doczekało się zaplanowanego na 1 maja otwarcia. Widzieliśmy transparenty przygotowane na pierwszomajowy pochód, zdemolowane i rozgrabione mieszkania, szkolne dobrze wyposażone klasy, gdzie można było poczytać w dziennikach uwagi nauczycieli, czy gazety z 26 kwietnia 1986 roku.

Nie boje się energii atomowej i nie wierze w bajki o zmutowanych po katastrofie ludziach i zwierzętach. Nie ma na to żadnych dowodów. Faktem jest jednak to, że wielu ludzi zmarło na straszną chorobę popromienną, poziom raka tarczycy na terenach skażonych wzrósł o kilkanaście procent, a tysiące ludzi straciło na zawsze dom i wszystko co mieli. Winę za to ponosi jednak przede wszystkim zakłamany system. Prypeć wręcz symbolicznie oddaje jak komuna zapewniała ludziom wszystko, aby potem zabrać jeszcze więcej. Brak umiejętności przyznania się do porażki to zbrodnia. O wybuchu świat dowiedział się kilka dni później ze szwedzkich zdjęć satelitarnych. Mieszkańcy nie mieli pojęcia co się stało.

Dla porównania poniżej kilka zdjęć jak ten „raj” wyglądał przed wybuchem. Kilka miejsce rozpoznaję. Powtarzają się na moich zdjęciach:

1349_3_11349_3_2

1608_3_7

1608_3_21

2177_3

2177_3_26

2177_3_32

2177_3_41

2177_3_60

img762

img772

img783

img784

img803

img794

img803

img809

img811

img811a

img839

img850

Reklamy

One thought on “Wycieczka do Czarnobyla, czyli dark tourism

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s