Amy

Oglądam koncert Amy Winehouse, bo dowiedziałam się właśnie, że istnieje coś takiego jak UPC na żądanie i ja to mam w telewizorze! no i tam są koncerty. I to fajne. Najpierw trafiłam na dwie filarowe londyńskie postaci z czasów, kiedy tam jeszcze byłam: Pete Doherty i Amy Winehouse. Londyńczycy kochają ćpunów, a punk rock żyje wśród celebrytów.

Obejrzałam już Babyshambles, a potem wróciłam do góry i pojechałam alfabetycznie. No więc jest Amy. Rok 2007. Wygląda pięknie, śpiewa oszałamiająco. Jest trochę wstawiona, ale to przecież panna Wino, to jej styl. I wzrusza mnie. Zwłaszcza, że przed chwilą widziałam Pete’a z zespołem, gdy dedykował jej piosenkę. Podobno byli kochankami. ćpali i się pieprzyli. Jakie to romantyczne. Serio. Emocje jakie są wtedy uwalniane nie mogą się z niczym równać. Co z tego, że nieprawdziwe, w tamtej chwili najprawdziwsze.

Szczera, prawdziwa i słabiutka Amy już nie żyje. Szkoda. Liczyłam na więcej jej muzyki. Dwie płyty to taka kropelka jej talentu. A ta londyńska ikona mody miała go dużo.

R.I.P. Amy

Advertisements

3 thoughts on “Amy

  1. Widziałem kiedyś koncert Amy na DVD, był magnetyczny i hipnotyzujący. Bardzo żałuję, że Amy nie żyje. Jej muzyka na tle współczesnego badziewia wyróżniała się bardzo in plus.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s