Lucky Tuna

20130121-002603.jpg

Beach party w Lucky Tuna to było dokładnie to co lubię na wakacjach. Trójka zupełnie obcych sobie ludzi na kilka dni zostają najlepszymi przyjaciółmi na świecie oraz dream team do zadań specjalnych.
Party pt. I love (serce) una (od nazwy miasteczka Unawentuna) było idealnym zwieńczeniem fantastycznego dnia. Dnia kiedy zaczęłam swoją przygodę z surfingiem, wygrzałam sie na plaży, pojeździlam motorkiem po okolicy i zjadlam najpyszniejszą rybę na świecie, a do tego z nowymi znajomymi. Ale surfing najpierw. Nastraszona przez znajomych byłam przygotowana na ogromne trudności ze wskoczeniem na deskę. tymczasem od pierwszego razu Zaczęłam ujeżdżać fale. Instruktor był pod wielkim wrażeniem, a ja myśle że to wpływ snowboardingu i tańca na rurze. Siła ramion i równowaga.

Befor tego wieczoru rozpoczęliśmy butelką lokalnego rumu w ich hostelu, znowu rozmawiając o polityce i problemach swiata. Tym razem ten sam Egipcjanin, nowo poznana Kanadyjka i Polka. Elisa i Mamdou i ja.
Co sie potem działo mogę tylko nazwać jedyn słowem: epick!
Wbicie sie za darmo na imprezę na plaży z biletami za 2 tys. Rupii (ok 10 eur!) w zdobytych okolicznościowych koszulkach i live una, dzikie tańce, Opalanie z blantów wszystkich, którzy takowe mieli, burda z barmanami o pieniądze, zakradanie sie do pokoi hotelowych klubu, żeby wejść na balkon, zwieńczenie paleniem blantow z Koreanczykami, Australijczykami i Lankijczykami na plaży. Byliśmy niepokonani!
To jeszcze nic. W pewnej chwili widzimy na plaży zamieszanie. Za tłumem krył sie widok niezwykły: żółwica wielkości dużej tarczy znosiła jaja. Ja przejęta sytuacją zabroniłam wszystkim robić zdjęcia, żeby jej nie przeszkadzać flashem, po czym sama będąc pewna, że swój wylaczylam zaświeciłam żółwiej mamie po oczach. (Swoja drogą żółwie to mają spoko. Znosi te jaja i idzie w swoją stronę!) Nic to, zniosła je i wszyscy sie rozeszli. Ale to nie koniec historii. Siedzimy sobie dalej na plaży w jednym z zamkniętych barów, a tu podbiega do nas jakiś pijany Angol z jajem żółwa w dłoni, krzycząc, że zaraz je gdzieś przenoszą. Nie pozostało to bez komentarza. Nagle wszyscy obrońcy jaj prawie rzucili sie na człowieka. Jaja, według lokalnego sąsiada ze stolika są przez tych ludzi ratowane przed lokalnymi biedakami, którzy sie nimi żywią. Są po prostu przenoszone w bezpieczne miejsce. Tego już grupa pijaków jednak nie usłyszała i prawie zlińczowali Anglika.

Wkrótce po tym zostałam grzecznie odprawiona na tuk tuka i odwieziona na swojej chatki przy plaży. Kac się w tym kraju nie zdarza, więc zamiast kawy wyskakuje do ciepłego oceanu.

Reklamy

5 thoughts on “Lucky Tuna

    1. Hotele, hostele, pensjonaty są wszędzie koszt od 25 zł za osobę za nocleg. Jedzenie w restauracjach od ok. 10 zł za potrawę, ale np. Curry w lokalnej knajpie to koszt 1zl 20 gr :). Jedzenie jest tu przepyszne. Zwłaszcza to najtańsze.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s