Kobieta na obcasach

Dziś na niezwykle ważny temat w życiu każdego człowieka. Obcasy – archetypiczny symbol seksapilu i rządów kobiet nad mężczyznami.

Wczoraj przebiegła obok mnie w kierunku autobusu pani – miała jeszcze jakieś 50 m, a autobus już stał na przystanku, ale udało jej się – w butach na takiej szpilce. Uśmiechnęła się do mnie z dystansem, ja jej się tym samym z mieszanką podziwu i współczucia odwzajemniłam.

Obcasy zakładam gdzieś raz na 2 miesiące, kiedy mam pewność, że w planach na wieczór nie ma włóczenia sie po mieście czy szaleńczego tańca do rana, a zawarte jest jedynie spokojne stanie w miejscu, wyglądając dostojnie i z wdziękiem. Obcasy bardzo ładnie modelują pośladki, wypinają biust i wydłużają nogi. Nie powiem, lubię to uczucie, czasem tylko przeklinam fakt, że jednak jestem bardzo wysoka. Następnego dnia dziękuję genom za łaskawość i z przyjemnością zakładam trampki, nie tracąc wdzięku ;). Bawią mnie panie, które upierają się, że buty na obcasie są wygodniejsze od płaskich. Nie ma takiej możliwości, chyba że w nich nie chodzisz. Jestem też przekonana, że nie musowo poświęcać wygody wyglądowi i da się te dwie rzeczy świetnie połączyć.

Obcasy zakładam też jeśli wiem, że będę przez większość czasu siedziała w miejscu, na które zawiezie mnie taksówka. Czasem zakładam je do pracy jeśli chcę zaznaczyć swoją pozycję, ale już nie na ważną rozmowę biznesową lub o pracę. Przynajmniej nie takie bardzo wysokie. Nie wiem czy człowiek, którego mam spotkać nie ma akurat kompleksu wzrostu, poczuje się zbyt zdominowany i będzie chciał mi coś udowodnić.

Nie oszukujmy się: obcasy są stworzone do przemieszczania sie limuzyną lub po prostu do leżenia w łóżku. Anglicy mają na to ładne określenie: „shag shoes”. Przesadzanie z nimi w naszych codziennych warunkach daje często bardzo żałosny efekt. Czasem po porostu uwydatnia nasze kompleksy i daje efekt „trying too hard”.

Trzeba przyznać, że jest to” love and hate relationship”. Patrząc na ulicach na kobietę na obcasach albo jej współczuję, albo ją podziwiam. Nie ma nic pośrodku. To wszystko oczywiście zależy od całości: czy pani jest ładna, czy przemieszcza się w nich z wdziękiem i jaka jest całość stroju.

Ciekawe jest dla mnie całe zjawisko relacji kobiet z butami, ale to chyba temat na kolejny wpis.

Reklamy

One thought on “Kobieta na obcasach

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s