Książka, nie książka

Miałam urodziny i za kolejny przeżyty rok zostałam nagrodzona przez przyjaciół czytnikiem e-booków. Jest cudowny: llekki, pojemny i mądry. Dostęp do wszelkich książek świata w zasięgu kilku klików. Pomimo to, uczuciu radości z nowego towarzyszył smutek przemijania starego, jak przy rozstaniu z długoletnim narzeczonym.

Ogarniam wzrokiem zubożałe licznymi przeprowadzkami półki z książkami i zdaję sobie sprawę, że jest to pewnie ich ostateczny zestaw w moim mieszkaniu. Wspominam te oddane i pożyczone ludziom, bo „musisz to przeczytać”. W czasach cyfryzacji są tylko dekoracją zbierającą kurz. Ciągle je cenie jako ideę, ale nie gloryfikuje już przedmiotu.

Dziś odwiedziłam księgarnię w Zachęcie i poczułam, że ciągle chce książek, ale innych. Chce albumów, wydań artystycznych i specjalnych. Takie książki chce kupować i posiadać. W papierowej wersji, choć upierdliwej w czytaniu, chce też House of Leaves Danielewskiego. Układ czcionki, stron, pismo koresponduje z klimatem i treścią książki. Nie wyobrażam sobie tego na Kindlu. Litetaturę piękną, gazet i magazyny chcę już tylko czytać w wygodnej przenośnej formie elektronicznej.

Jeszcze raz dziękuję za cudowny prezent urodzinowy, który zmienił moje życie. Mam go ze sobą wszędzie. Czekanie, kolejki, podróże to w tej chwili przyjemność.

Ps. Bez książek papierowych nie mogłabym oglądać telewizji:

20120428-163859.jpg

Advertisements

One thought on “Książka, nie książka

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s