Zola Jesus. Biel w mroku.

Nie będę się rozpisywać, ale chcę tylko zapisać tu ten koncert w pamięci.

Po raz pierwszy od dawna muzyka na żywo była o niebo lepsza od jej wersji słuchanej w domu. Pierwsze nasuwające się skojarzenia to: elektro, gotyk, industrial. Z jednej strony elektroniczny bit do przytupania nóżka, a z drugiej mrok do utonięcia.

Piękna muzyka, niesamowita, zawsze ubrana na biało wokalistka. Przewidywałam, że ten charakterystyczny wokal na dłuższą metę mnie zmęczy. Mam tak w przypadku jednostajnego śpiewu jak u Dido czy Florence and the Machine. Nic takiego nie miało miejsca. Muzyka mnie porwała. Cała instrumentalna (syntyzator, bębny, skrzypce) jak i wokalna sfera. To jeden z tych koncertów kiedy słuchasz w bezruchu, żeby nic nie stracić, a przy tym możesz podziwiać cały proces odtworzenia muzyki na scenie, łącznie z rolą inżyniera dźwięku – zaleta małych koncertów.

Kto nie był ten trąba, ale tu może posłuchać półgodzinnego występu. Zaręczam, że to nawet nie ułamek przyjemności, która dostajemy na koncercie:

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s