Dwie kobiety

Nieszczęścia podobno chodza parami – przyjemności jak sie okazuje też. Tego samego wieczoru udało mi sie zobaczyć na żywo dwie niezwykłe Polki: Urszulę Dudziak i Julię Marcell. Obie fenomenalne. Pewnie nie spodziewają się nawet jak dużo mają wspólnego.

 

Julii nie słuchałam wcześniej trochę z premedytacją. Po usłyszeniu kilku singli w radiu wiedziałam, że to niezwykła i oryginalna artystka i chciałam pozwolić jej zadziwić się na żywo. Wykorzystała tę szanse na 100 %. Julia to prawdziwa artystka, nie szukająca łatwej kariery – kilka lat temu odmówiła sprzedaży swojej piosenki dla TVN. Skomercjalizować się byłoby jej łatwo, bo jej muzyka jest lekka i przyjemna, ale ciekawa i hipnotyzująca.

Julia to produkt self made – sama robi muzykę, pisze teksty, gra na fortepianie, sama się stworzyła i wypromowała. Pierwszą płytę wydała zbierając pieniądze od fanów na serwisie http://www.Sellaband.com. Jest dowodem na to, że talent i internet wystarczą żeby żyć i pracować na swoich zasadach. Przesiąknięta Berlinem, w którym mieszka i wydaje płyty. Lekko shipsteryzowana, ale szczera.

Na spotkanie autorskie z Urszulą Dudziak z okazji wydania jej biografii wejściówkę dostałam w prezencie. Raczej nie jest to impreza na jakich zwykle bywam, tym chętniej pobiegłam do kina Atlantik. Do pani Dudziak zawsze miałam ogromny szcaunek, ze względu na muzykę i światową jazzową karierę. Trochę chyba wpoił mi ją tata. Szacunek wzrósł po tym jak dowiedziałam się, że ma 68 lat.

Spotkanie z nią składało się z rozmowy, odczytania fragmentów jej książki oraz co najlepsze, występu wokalnego. Wreszcie, po raz pierwszy usłyszałam jej słynny scat na żywo. Jazz w jej wykonaniu to napawde klasa. Swietna kobieta, z dużym poczuciem humoru i ciekawymi historiami z życia. Dużo emocji: na przemian śmiech i wzruszenie. Zapowiedziała następną książkę opisującą jej romans z Kosińskim (tym od Malowanego Ptaka). Nie mogę się doczekać.

Dwie Polki z różych generacji i z różnych emigracji. łączy je ogromny talent, międzynarodowe kariery i brak typowo polskich kompleksów. Julię stworzył Berlin, Urszulę Nowy Jork. Obie bardzo kosmopolityczne, otwarte, z dystansem do świata. Ich zagraniczne kariery uczyniły je skromniejszymi i bardziej naturalnymi niż jest wiele nasze lokalnych gwiazdek. Dobrze, że są, bo mocno poprawiają średnią jakośći polskiej muzyki.

Mam chyba słabośc do śpiewających kobiet. W środę idziemy na koncert Zoli Jesus. Nie znałam jej wcześniej, ale usłyszałam, że jest jak Austra. No to muszę.

Reklamy

Jedna myśl w temacie “Dwie kobiety

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s